133 ponad

Lalka dla odważnych

W sklepie prócz starego subiekta pracowało jeszcze trzech facetów. Wręcz w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, niemniej jednak jeszcze powinny były zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem.. Przez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. W parę chwil otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski.... Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za ofertę w sprawie sreber oraz donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele).. Co ja w tym momencie będę robił? czym będę żył?. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do mieszkania. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a oprócz tego pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył później w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Choć przenigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli.

Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym poprzez Warszawiaków wielkim artyście. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, aby kto z teraźniejszych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to wszyscy ludzie umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Spojrzałem. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Rozdział V Pod jednym dachem. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na zlokalizowanie pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Stanisław obiecał mu pracę w Warszawie pod warunkiem, że dobrze wykona dotychczasowe zlecenie. Po doniesieniach przyjaciela o listownym szkalowaniu kobiety, Wokulski wysłał Rzeckiego z propozycją. Nie myliła się. Oglądał reprodukcje malarstwa , a oprócz tego rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał ostatnio.

[78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132]