45183 położenie

Lalka dla odważnych

Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Rzecki wspomina, iż sam także został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków.. Półki uginały się pod ilością luksusowych produktów. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber oraz donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Prawdopodobnie pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Sfinalizowanie transakcji przerwało pojawienie się barona Krzeszowskiego, męża podirytowanej kobiety. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasiorki półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę.

Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka chce bliżej poznać nowego znajomego. Pan Tomasz poprosił, żeby 1szy zysk wypłacił mu z góry, a późniejszych żeby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Nazajutrz wezwał furmana Wysockiego i zapytał, czy przy jego mieszkaniu nie posiada wolnego pokoju do wynajęcia dla uczciwej szwaczki. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy przez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (jednakowo prawa się przedstawiała, jeżeli chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór także chodzili na pokazania). Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdej chwili, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) nienajlepsza miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był również dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. Nachodziły go pomysłu, żeby już nie wracać do Warszawy. Przez następne dni Wokulski dużo pracował. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Podczas trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Była dumna z sposobności nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Bohater przypominał sobie, w jaki metodę dostał się ze Skierniewic do Warszawy. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc wyłącznie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.

[45128] [45129] [45130] [45131] [45132] [45133] [45134] [45135] [45136] [45137] [45138] [45139] [45140] [45141] [45142] [45143] [45144] [45145] [45146] [45147] [45148] [45149] [45150] [45151] [45152] [45153] [45154] [45155] [45156] [45157] [45158] [45159] [45160] [45161] [45162] [45163] [45164] [45165] [45166] [45167] [45168] [45169] [45170] [45171] [45172] [45173] [45174] [45175] [45176] [45177] [45178] [45179] [45180] [45181] [45182]