Lalka dla odważnych
Mincel i S. Wówczas to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z familią, a córka odwiedzała wyłącznie hrabinę Karolową.. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do lokalu. Mraczewski skomentował wyjście barona informacją o trwającej przeszło rok wojnie małżeństwa, której powodem jest kamienica Łęckiego (kłócili się, kto posiada ją kupić), w której mieszkała baronowa. W tym samym czasie Izabela wróciła do lokalu mieszkalnego bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to można Wokulski, „intuicyjny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Wokulski uświadomił sobie, że widział go poprzednio w towarzystwie Izabeli. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, zaraz dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli. Kupił program wyścigów , a ponadto obstawił zakłady na konia. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka pragnie bliżej poznać nowego znajomego. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Wyczyny Stanisława systematycznie ją zaskakiwały.
Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w wiele dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Po wejściu do lokalu mieszkalnego bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Z listu wynikało przy tym, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Wydedukował sobie, że Wokulski z całą pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie. Była przerażona rozmiarem długów. Izabela dowiedziała się nowych treści o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, ale miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji , a ponadto na nieznaczny kapitał pana Tomasza. Poprosił też, ażeby przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, ażeby płacili w terminie. - Więc nawet jedna osoba nie zdecyduje się na próbę?!. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni kobiety i mężczyźni. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których zostały szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku , a oprócz tego kolczykach) dla narzeczonej. Zaczęła czynić mu bezdyskusyjne nadzieje. Ci zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Parę dni w przyszłości lokaj barona oznajmił powrót pana.
[90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144]