Lalka dla odważnych
Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas kilkukrotnie zmieniał właścicieli.. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, wręcz ciężko, bardzo ciężko. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, nawet śmieję się i jestem wesół, a pomimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. W pewnej chwili Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne mieszkanie, zostanie zlicytowana. Zaczął wypytywać Ignacego o detale tej wizyty. Izabela Łęcka była piękną kobietą, wychowaną w komfortowych warunkach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć.”.”.. Zrobiła na nim szczególne złudzenie. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to na 100% wkradłby się w łaski Izabeli.
Wokulski nie zgodził się. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym poprzez Warszawiaków wielkim artyście. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) kiepska miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był również dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. - Więc nawet jedna osoba?. Od tej pory całkowicie zmienił tryb życia(…)”. Minclowa także chodziła nienajlepsza. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. W przypływie pomysłu na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę także jadącego do majątku. Podczas rozmowy na temat ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Baronowa zaczęła po cichu spłacać długi męża, a on w swoim zwyczaju ożywił domowe pielesze wizytami ludzi z towarzystwa. Podczas wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on 1szy ja „zbałamucił”). Od Ochockiego dowiedział się z kolei o rozejściu barona Dalskiego z żoną Eweliną, czego przyczyną był jej romans z Kazimierzem (baron nawet pojedynkował się, ale na szczęście żaden z nich nie zginał) , a oprócz tego o próbach obalenia testamentu prezesowej przez Starskiego, który uciekł za granicę ścigany przez wierzycieli. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Katowicach, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.
[23466] [23467] [23468] [23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481] [23482] [23483] [23484] [23485] [23486] [23487] [23488] [23489] [23490] [23491] [23492] [23493] [23494] [23495] [23496] [23497] [23498] [23499] [23500] [23501] [23502] [23503] [23504] [23505] [23506] [23507] [23508] [23509] [23510] [23511] [23512] [23513] [23514] [23515] [23516] [23517] [23518] [23519] [23520]