Lalka dla odważnych
”. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (przenigdy nieużywana). Sprzedał kalosze kontrahentowi, choćby ten za bardzo ich nie potrzebował. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. W lewym znowu oknie, napełnionym okazami krawatów, rękawiczek, kaloszy i perfum, miejsce środkowe zajmowały zabawki, w zdecydowanej większości przypadków poruszające się”... W chwili obecnej, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Córka wśród kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go własną przyjaźnią i wręcz chciał mu nadać tytuł hrabiego... Jak wiele tam było pogardy dla marnego kupca. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy.
Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (teraz bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Podczas wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wówczas on aranżował niby przypadkowe spotkania. Gospodarz poprosił, by gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się jedynie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to z całą pewnością wkradłby się w łaski Izabeli. O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Po powrocie do lokalu mieszkalnego Wokulski zlecił Obermanowi nabycie na jutrzejsze zilustrowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Nie zaprzeczył, mówiąc także, że usuwa jej wszelkie przeszkody spod nóg. Łęcki poinformował, że lekarze zabronili mu wyjazdu do Paryża i zalecili udanie się na wieś. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Udało mu się dosłownie nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. By wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, podstawowy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze własnych sklepów.
[572] [573] [574] [575] [576] [577] [578] [579] [580] [581] [582] [583] [584] [585] [586] [587] [588] [589] [590] [591] [592] [593] [594] [595] [596] [597] [598] [599] [600] [601] [602] [603] [604] [605] [606] [607] [608] [609] [610] [611] [612] [613] [614] [615] [616] [617] [618] [619] [620] [621] [622] [623] [624] [625] [626]