48444 podkreślić

Lalka dla odważnych

Do mieszkania rodziny Rzeckich przychodziło częściej dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy ludzie (dosłownie pan Domański ciut lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”. Dopiero po nim ukazywał się Jan Mincel i ucałowawszy stryja w rękę, stawał za swoim kontuarem, na którym podczas lata łapał muchy, a w zimie kreślił palcem albo pięścią jakieś figury. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów.. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Podkreślił, iż wszystko robił uczciwie i że jego pieniądze nie są naznaczone oszustwem: „- Nie bój się - ciągnął Wokulski. nieomalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez całe miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Oni dla prywatnych celów umieją poruszyć wszelkie siły ziemskie, jakich my nawet nie znamy. Czuł tylko, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu.

W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Był przyrodnikiem, chemikiem , a ponadto wynalazcą pasjonatem, zakochanym w swoich naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Choćby Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą teraz odstąpić od planowanej firmy. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Zjawił się o umówionej godzinie. Licytacja miała się zacząć za godzinę, zatem poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnorakich wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, ażeby kto z dotychczasowych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to wszyscy umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. Przestał zaglądać do książek, w wielu przypadkach nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek wręcz nie zaglądał”. Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach. Tak także uczynił. Przez następne dni Wokulski dużo pracował. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław ze stuprocentową pewnością porzuci wszystko by realizować się w badaniach naukowych. Mając poczucie emocjonalnego wyniszczenia, upadając i powstając, usiłował popełnić samobójstwo i rzucił się pod koła pociągu. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Tychach , a ponadto, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc wyłącznie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.

[48389] [48390] [48391] [48392] [48393] [48394] [48395] [48396] [48397] [48398] [48399] [48400] [48401] [48402] [48403] [48404] [48405] [48406] [48407] [48408] [48409] [48410] [48411] [48412] [48413] [48414] [48415] [48416] [48417] [48418] [48419] [48420] [48421] [48422] [48423] [48424] [48425] [48426] [48427] [48428] [48429] [48430] [48431] [48432] [48433] [48434] [48435] [48436] [48437] [48438] [48439] [48440] [48441] [48442] [48443]