Lalka dla odważnych
Sprzedał kalosze klientowi, choć ten za bardzo ich nie potrzebował.. Gdzież prawda?. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Do lokalu rodziny Rzeckich przychodziło w ogromnej liczbie przypadków dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (też woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli inni ludzie (wręcz pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, prawie wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich wymagań”. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Poinformował przyjaciela o własnych planach: miał intencja rozszerzyć sklep oraz, aby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. Poprzez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani słowa. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się inni ludzie różnorakich światów. Wokulski nie zgodził się.
Zjawił się o umówionej godzinie. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Wyznała, że jej smutno, gdy po przedstawieniach zamiast bukietów kwiatów, tragik nagradzany jest tylko skromnymi brawami. Nagle w czasie rozmowy w salonie pojawił się Starski. Przy pożegnaniu Izabela spytała Stanisława, czy będzie jutro przy pożegnaniu Rossiego. Stach spędził u niego jeszcze trzy lata, podczas których Rzecki uczył go losów dynastii Bonapartych. Milczenie. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. Mężczyźniudali na przegląd lokatorów. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej oraz relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a ponadto kłócącą się z nimi baronową. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze sprzedaży sklepu poprzez Wokulskiego. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się sugestie, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Dlatego również porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się spółce do handlu ze Wschodem. Ażeby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął wręcz udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej.
[1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898] [1899] [1900] [1901] [1902] [1903] [1904] [1905] [1906] [1907] [1908] [1909] [1910] [1911] [1912] [1913] [1914] [1915] [1916] [1917] [1918] [1919] [1920] [1921] [1922] [1923] [1924] [1925] [1926] [1927] [1928] [1929] [1930]