31929 podejrzewając

Lalka dla odważnych

Wokulski przez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały masowe problemy. Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!..”. Mniej więcej trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Kobiety i mężczyźni zgodzili się na tę propozycję, uradzając w dodatku, iż ciotka poślubi pana Raczka. Następnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Po niedługim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Gdyby nasze obowiązki zostały do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa.”. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (aktualnie bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża.

Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (również z mecenasem). Zaniósł natomiast korespondencję. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, by o osiemnastej przyszli do niego i wtedy dostaną pieniądze. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego także jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem nauki zaniedbywał obowiązki.. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Nachodziły go pomysłu, ażeby już nie wracać do Warszawy. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Wokulski po raz 1-szy został z ukochaną w rzeczywistości sam na sam. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Bydgoszczy o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki traktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, by ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Do uszu Rzeckiego dochodziły masowe plotki o miejscu pobytu Wokulskiego. Julian poza tym nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Ci nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.

[31874] [31875] [31876] [31877] [31878] [31879] [31880] [31881] [31882] [31883] [31884] [31885] [31886] [31887] [31888] [31889] [31890] [31891] [31892] [31893] [31894] [31895] [31896] [31897] [31898] [31899] [31900] [31901] [31902] [31903] [31904] [31905] [31906] [31907] [31908] [31909] [31910] [31911] [31912] [31913] [31914] [31915] [31916] [31917] [31918] [31919] [31920] [31921] [31922] [31923] [31924] [31925] [31926] [31927] [31928]