11092 plotki

Lalka dla odważnych

O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie zamysł dnia. Siadał wtedy w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, zatem postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Wielokrotnie wręcz w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" albo "Lewe ramię naprzód - marsz!. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Półki uginały się pod ilością luksusowych towarów. Gdyby nasze obowiązki zostały do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa. Ma możliwość posiadać bardzo ładną, niemniej jednak jaką?. Sądzę, że na dzień obecny wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. Może myślała o Apollinie?. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w dużej liczbie przypadków przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława.

Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał ujrzeć swoją klacz. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył zwłaszcza wysoki % od powierzonego kapitału. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu.. Na pytanie, czy pomimo tego, że nie należy do arystokracji, ma możliwość zabiegać o jej względy, nie odpowiedziała konkretnie. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (wcześniej próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu swojego adwokata). Między bohaterem a inteligentną Stawską zawiązała się nić przyjaźni: u niej czuł się dobrze i bezpiecznie. Rozdział XI W jaki sposób zaczynają się otwierać oczy. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednakże na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednakże nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, wciąż bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.

[11037] [11038] [11039] [11040] [11041] [11042] [11043] [11044] [11045] [11046] [11047] [11048] [11049] [11050] [11051] [11052] [11053] [11054] [11055] [11056] [11057] [11058] [11059] [11060] [11061] [11062] [11063] [11064] [11065] [11066] [11067] [11068] [11069] [11070] [11071] [11072] [11073] [11074] [11075] [11076] [11077] [11078] [11079] [11080] [11081] [11082] [11083] [11084] [11085] [11086] [11087] [11088] [11089] [11090] [11091]