48645 planowany

Lalka dla odważnych

Gdzież prawda?. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdej chwili mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Choć był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, omal wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich wymagań”. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów. Toteż mój kapitał nieustannie wzrastający był w ciągłym ruchu... Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie wiele pytań odnośnie niekonwencjonalnego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne lokal, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, aby nie stało się zadość zakładowi damy. W pewnym momencie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża.

Na pytanie o sposobność podziękowania za jego obecne uprzejmości, rycerskim tonem poprosił o pozwolenie służenia jej w każdej chwili i we Ci, po czym pożegnał się i wyszedł. O trzynastej Wokulski udał się w odwiedziny do barona. Łęcki był bardzo zdenerwowany. W swej relacji nie zapomniał zaznaczyć pomocy Stanisława. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był również dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku).Perfekcyjne rozwiązanie przyszłości kuzynki wymyśliła prezesowa, która chciała zbliżyć do niej lubianego Stanisława Wokulskiego. Do Izabeli jednakże żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Wokulski po raz pierwszy został z ukochaną de fakto sam na sam. Przedtem zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za wspaniały dla niej - rozpieszczonej panny. To wszystko jednak pozwoliło kobiecie zdawać sobie sprawę uczucie, którym obdarzyła bohatera.

[48590] [48591] [48592] [48593] [48594] [48595] [48596] [48597] [48598] [48599] [48600] [48601] [48602] [48603] [48604] [48605] [48606] [48607] [48608] [48609] [48610] [48611] [48612] [48613] [48614] [48615] [48616] [48617] [48618] [48619] [48620] [48621] [48622] [48623] [48624] [48625] [48626] [48627] [48628] [48629] [48630] [48631] [48632] [48633] [48634] [48635] [48636] [48637] [48638] [48639] [48640] [48641] [48642] [48643] [48644]