Lalka dla odważnych
Mincel i S.. Niejednokrotnie dosłownie w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" albo "Lewe ramię naprzód - marsz!. W kilka chwil otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” wiele dni temu w sklepie. Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Olsztynie, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. W trakcie wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie wiele pytań odnośnie nietuzinkowego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne dom, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w bardzo wielu sytuacjach przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w domu list od pani Meliton. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka woli bliżej poznać nowego znajomego. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do spółki Wokulskiego.
Prócz tego hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Z rozmowy poprzez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Usiadłem zatem z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Wtedy 1-szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do dzisiaj dnia robi mi przykre wrażenie. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Wokulski zgodził się na tę ofertę. Z powodu tych chorych myśli coraz w bardzo wielu przypadkach smutki topił w alkoholu. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na spersonalizowane oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Wyjechali na grzybobranie. Stanisław obiecał mu pracę w Olsztynie pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze sprzedaży klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). To skłoniło go do wygłoszenia zdania na zagadnienie upadłej arystokracji, polskim społeczeństwie pozbawionym inteligencji , a dodatkowo sile żydowskiego narodu. Przybyli do jego lokalu na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.
[34176] [34177] [34178] [34179] [34180] [34181] [34182] [34183] [34184] [34185] [34186] [34187] [34188] [34189] [34190] [34191] [34192] [34193] [34194] [34195] [34196] [34197] [34198] [34199] [34200] [34201] [34202] [34203] [34204] [34205] [34206] [34207] [34208] [34209] [34210] [34211] [34212] [34213] [34214] [34215] [34216] [34217] [34218] [34219] [34220] [34221] [34222] [34223] [34224] [34225] [34226] [34227] [34228] [34229] [34230]