23610 pewnych

Lalka dla odważnych

. Gruba gra?. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, dosłownie powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do domu. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (w tym momencie bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Subiekt wspominał czasy powstania na Węgrzech w latach 1846-1847, gdy podejmował bodaj bardzo istotne decyzje w swoim życiu. Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (by wykorzystać jego świetny charakter). Zjawił się o umówionej godzinie. Łęcka zapytała o szczegóły korporacji, do której wszedł jej ojciec. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go jednakże w tym wszystkim pomysł, iż: „Stach nie jest taki głupi”. Rozpoczęła się licytacja.

Natychmiast udała się do ojca, także zdziwionego tą informacją, i momentalnie oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. Z rozmowy poprzez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdej chwili, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Poprosił też, aby przyjaciel zbierał od ludzi komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, żeby płacili w terminie.. - Ja - odpowiedział jakiś niemal obcy mi głos. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni ludzie. W trakcie podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, żeby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak również analizy ówczesnych wydarzeń. Zdenerwowała się jednakże zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. Między bohaterem a inteligentną Stawską zawiązała się nić przyjaźni: u niej czuł się dobrze i bezpiecznie.

[23555] [23556] [23557] [23558] [23559] [23560] [23561] [23562] [23563] [23564] [23565] [23566] [23567] [23568] [23569] [23570] [23571] [23572] [23573] [23574] [23575] [23576] [23577] [23578] [23579] [23580] [23581] [23582] [23583] [23584] [23585] [23586] [23587] [23588] [23589] [23590] [23591] [23592] [23593] [23594] [23595] [23596] [23597] [23598] [23599] [23600] [23601] [23602] [23603] [23604] [23605] [23606] [23607] [23608] [23609]