Lalka dla odważnych
. Wracali mniej więcej czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika..Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat.. Mraczewski skomentował wyjście barona informacją o trwającej przeszło rok wojnie małżeństwa, której powodem jest kamienica Łęckiego (kłócili się, kto posiada ją nabyć), w której mieszkała baronowa. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Dziewczyna w okamgnieniu wahania zgodziła się i w zaciszu pokoju pana Ignacego opowiedziała nowopoznanemu mężczyźnie historię swojego życia. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta. Gościem był też doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, w tej samej chwili dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli. Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę.
Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą w tej chwili odstąpić od planowanej firmy. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka woli bliżej poznać nowego znajomego. Nieustannie nie opuszczały go myśli, iż powinien sobie zasłużyć na pannę Izabelę. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. ani jedna osoba?. Pięć lat po ślubie, ażeby się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Aby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie pożyczki i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Właśnie w takich chwilach był gotowy przeznaczyć dla niej życie… Wiele dni w przyszłości pełne towarzystwo wybrało się zwiedzać ruiny zasławskiego zamku, w okolicach którego, na prośbę prezesowej, miał stanąć nagrobek upamiętniający postać stryja Wokulskiego. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a teraz razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak i analizy ówczesnych wydarzeń. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał w ostatnim czasie.
[56747] [56748] [56749] [56750] [56751] [56752] [56753] [56754] [56755] [56756] [56757] [56758] [56759] [56760] [56761] [56762] [56763] [56764] [56765] [56766] [56767] [56768] [56769] [56770] [56771] [56772] [56773] [56774] [56775] [56776] [56777] [56778] [56779] [56780] [56781] [56782] [56783] [56784] [56785] [56786] [56787] [56788] [56789] [56790] [56791] [56792] [56793] [56794] [56795] [56796] [56797] [56798] [56799] [56800] [56801]