39728 paru

Lalka dla odważnych

Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie. Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani natomiast ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani dosłownie ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Wracali około czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Nie pozwalał sobie na to jednakże zbyt często, a jeżeli już już, to po chwili uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, prędko chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel.. wszystko pamiętaj…”. Gruba gra?. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci dosłownie bez zwracania pożyczki” , a ponadto informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” wiele dni temu w sklepie. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o pomoc w wyborze rękawiczek. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, w trakcie którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w lokalu mieszkalnego list od pani Meliton. Autorka listu przewidywała dalszy bieg wydarzeń po odkupieniu budynku przez kobietę: aby nie popaść w ruinę Izabela, dla znakomita swego i ojca, będzie musiała wyjść za mąż za jakiegoś marszałka czy barona.

Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Na drugi dzień Rzecki z Szumanem pojechali do hrabiego – Anglika, sekundanta Krzeszowskiego, aby uzgodnić szczegóły pojedynku. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w późniejszym czasie pracowali w Warszawie)... Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie demonstrował się najlepiej. Podczas podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, aby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. W przypływie myśli na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Aby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie pożyczki i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Współcześnie w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go w wielu sytuacjach pan Łęcki z córką. Stanisław obiecał mu pracę w Warszawie pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej oraz dodatkowo relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz dodatkowo kłócącą się z nimi baronową. Pewnego razu Wokulski spotkałKazimierę Wąsowska. Małżeństwo się pogodziło. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta.

[39673] [39674] [39675] [39676] [39677] [39678] [39679] [39680] [39681] [39682] [39683] [39684] [39685] [39686] [39687] [39688] [39689] [39690] [39691] [39692] [39693] [39694] [39695] [39696] [39697] [39698] [39699] [39700] [39701] [39702] [39703] [39704] [39705] [39706] [39707] [39708] [39709] [39710] [39711] [39712] [39713] [39714] [39715] [39716] [39717] [39718] [39719] [39720] [39721] [39722] [39723] [39724] [39725] [39726] [39727]