Lalka dla odważnych
Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Wielokrotnie wręcz w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. Ponadto opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, w gronie których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać.. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Zrobił wówczas na niej złe wrażenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie.. Nie patrzyła na scenę, która aktualnie skupiała uwagę wszystkich, ale gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. Dosłownie pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa. Motywował własną prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej korporacji do handlu ze Wschodem, w trakcie której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w dystrybucji budynku. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny kiepska i rozgniewana.
Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z domu i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież ażeby, jeżeli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie prezentował się najlepiej. W kolejnym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Chciał nabyć statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Z powodu tych chorych myśli coraz często smutki topił w alkoholu. Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak rzeczywiście kocha tego drugiego. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła lokalu studentom. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Obserwując nagły wyjazd i jeszcze szybszy powrót Stacha, podejrzewał tajemnicze interesy z Suzinem. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[30503] [30504] [30505] [30506] [30507] [30508] [30509] [30510] [30511] [30512] [30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540] [30541] [30542] [30543] [30544] [30545] [30546] [30547] [30548] [30549] [30550] [30551] [30552] [30553] [30554] [30555] [30556] [30557]