Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Rzecki podliczał wtedy dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy.. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamusia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Zaczął wypytywać Ignacego o elementy tej wizyty. W następnej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy oraz arystokraci. Stale nie opuszczały go koncepcji, iż powinien sobie zasłużyć na pannę Izabelę. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, ażeby w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Rzecki udał się do działu tkanin, gdzie pracował Henryk (syn starego Żyda Śzlangbauma), ale mimo licznych pytań dotyczących jego ojca, nie dowiedział się detali.
Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując co więcej, że się zatraca. Była przerażona rozmiarem długów. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, oprócz tego podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, pierwszy raz spotkał się z przyjacielem. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego również jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki. Zgodny chór jednakże osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu.. Przedtem zapytał pana Klejna, wynajmującego tam lokal, o drogę. Miała na myśli studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Nachodziły go pomysłu, by już nie wracać do Warszawy. Wyjechali na grzybobranie. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. Uświadomił sobie, ze nie ma możliwość zostawić Warszawy.
[16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70]