Lalka dla odważnych
Około dziewiątej spóźniony wbiegł trzeci subiekt, pan Mraczewski (blondynek z wąsikami), tłumacząc pośpiesznie powody spóźnienia. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. wszystko pamiętaj…”. Następnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością.. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych oraz dodatkowo licytacji kamienicy była bardzo wystraszona. Sądzę, że na dzień obecny wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Około południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Ten doradził mu jednakże scedowanie licytacji kamienicy staremu Szlaungbaumowi. W pewnej chwili bohatera potrącił baron Krzeszowski.
Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie osób. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Wokulski dał poczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty , a oprócz tego wyrażała przyjemność, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. Łęcki poinformował, że lekarze zabronili mu wyjazdu do Paryża i zalecili udanie się na wieś. Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, ażeby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Minclowa również chodziła kiepska. Przedtem zapytał pana Klejna, wynajmującego tam dom, o drogę. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Miała na pomysłu studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (wręcz kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas nadzieja na konie. Fakt przyjęcia oświadczyn przez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia dobra innym”. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że woli „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum. Gdy sklep został przejęty przez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca pośród nowych subiektów. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.
[1845] [1846] [1847] [1848] [1849] [1850] [1851] [1852] [1853] [1854] [1855] [1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898] [1899]