Lalka dla odważnych
Mincel i S.Mincel i S. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie plan dnia. Lubił w pewnych przypadkach wystawiać na stół sklepowe zabawki, żeby po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili radości i wspomnień z dzieciństwa. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani dosłownie iskry oczekiwań. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Pan Tomasz bywał kiedyś wręcz na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego mieszkanie przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” wiele dni temu w sklepie.. Ale kupiec - jest pariasem. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Nadal jednakże myślami był na Starym Mieście i Podwalu.
Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum ludzi, w wielu sytuacjach starozakonnych. Potem przyjmowała osób, którzy pożyczali kiedyś jej ojcu pieniądze, a teraz, dowiedziawszy się o sfinalizowanej sprzedaży majątku, przychodzili odzyskać swą własność. Kiper cieszył się, że choćby jeden subiekt byłby uczony. Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i wciąż się ucząc. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. - Zatem żadna osoba nie zdecyduje się na próbę?!. Odbyło się wręcz huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle tylko mając przytomności, żeby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym wpływie miłości. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej chwili kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie poszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze).
[15381] [15382] [15383] [15384] [15385] [15386] [15387] [15388] [15389] [15390] [15391] [15392] [15393] [15394] [15395] [15396] [15397] [15398] [15399] [15400] [15401] [15402] [15403] [15404] [15405] [15406] [15407] [15408] [15409] [15410] [15411] [15412] [15413] [15414] [15415] [15416] [15417] [15418] [15419] [15420] [15421] [15422] [15423] [15424] [15425] [15426] [15427] [15428] [15429] [15430] [15431] [15432] [15433] [15434] [15435]