Lalka dla odważnych
", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”. Rzecki z sympatią wspominał własnego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Pan Tomasz utrzymywał już wyłącznie kontakty z familią, a córka odwiedzała tylko hrabinę Karolową. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego." Zapłać temu panu!.. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do domu Rzeckiego. Nadal jednak myślami był na Starym Mieście i Podwalu. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Kupił program wyścigów , a dodatkowo obstawił zakłady na konia. Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził zgody. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał.
Była przerażona rozmiarem długów. Kiper cieszył się, że choćby jeden subiekt byłby uczony. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak przeważnie, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Tak też uczynił. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Mamunia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych przez schludną Stawską. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak bardzo trudno jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę też jadącego do majątku. Zaczęła czynić mu ewidentne nadzieje. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się sugestie, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.
[42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527] [42528] [42529] [42530] [42531] [42532] [42533] [42534] [42535] [42536] [42537] [42538] [42539] [42540] [42541] [42542] [42543] [42544] [42545]