Lalka dla odważnych
Tego dnia 1-wszy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany. Około trzynastej każdego dnia Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Przez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Właściwie każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju lokalu mieszkalnego: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę albo że on coś zepsuje. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Piętnowana i oskarżana Łęcka próbowała się tłumaczyć, niemniej jednak do hrabiny żadne argumenty nie trafiały. Oni potrafią łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, wręcz – cierpliwie czekać... Uczuć swoich nie nazwałby miłością i w ogóle nie był ewidentny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku stosowny wyraz. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Pani Meliton, w młodości nauczycielka, a na dzień dzisiejszy swatka, miała ciężkie życie. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w wiele dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera.
Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a później pracowali w Szczecinie). Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Czuł się oszukany. Odbyło się dosłownie huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił detale ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Chciał nabyć statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu przez Wokulskiego. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz o tym, że kobiety i mężczyźni śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Pewnego razu Wokulski spotkałKazimierę Wąsowska. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który sprawił ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w zypełnym tego słowa znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a później przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku. Julian a dodatkowo nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Tobie nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.
[42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527] [42528] [42529] [42530] [42531] [42532] [42533] [42534] [42535] [42536] [42537] [42538] [42539] [42540] [42541] [42542] [42543] [42544] [42545] [42546] [42547] [42548] [42549]