Lalka dla odważnych
Mincel i S. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkukrotnie zmieniał właścicieli. O dwudziestej zamykano sklep. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów.. Rozdział V Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwaTomasz Łęcki zajmował wielkie ośmiopokojowe lokal w ładnej kamienicy. Córka w gronie kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go swoją przyjaźnią i nawet chciał mu nadać tytuł hrabiego. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, ludzie przestali ich zapraszać, a nawet odwiedzać.. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Niemniej jednak kupiec - jest pariasem. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze.
Wokulski zaproponował jej przekształcenie „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Rzecki zrozumiał wówczas, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, żeby tylko się przypodobać Łęckiej. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu tylko trzydzieści tysięcy. A dodatkowo hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wyjazd do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszelkie koszty wspólnej podróży. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Wcześniej zapytał pana Klejna, wynajmującego tam dom, o drogę. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Gdy Wokulski obsłużył już dziwnych gości (pułkownika oferującego oferty wykładu po Paryżu, pana Escabeau sprzedającego karabiny , a ponadto proszącą o pożyczkę baronową malującą portrety), ponownie wyszedł z hotelu podziwiać wspaniałą architekturę Paryża. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze sprzedaży sklepu poprzez Wokulskiego. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka. Nie myliła się. Zaczął szantażować byłego szefa, iż o ile zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo.
[39622] [39623] [39624] [39625] [39626] [39627] [39628] [39629] [39630] [39631] [39632] [39633] [39634] [39635] [39636] [39637] [39638] [39639] [39640] [39641] [39642] [39643] [39644] [39645] [39646] [39647] [39648] [39649] [39650] [39651] [39652] [39653] [39654] [39655] [39656] [39657] [39658] [39659] [39660] [39661] [39662] [39663] [39664] [39665] [39666] [39667] [39668] [39669] [39670] [39671] [39672] [39673] [39674] [39675] [39676]