25203 osładza

Lalka dla odważnych

Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w większości przypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdym momencie mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wtedy wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop. - No - dodał w parę chwil - miałem także szalone szczęście. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie...". Dopiero w przyszłości przyszło mu na koncepcja, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Odtąd mało pamiętał o sklepie i o osobistych książkach, lecz nieustająco szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach albo na odczytach. W tym samym czasie Izabela wróciła do lokalu bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to Wokulski, „zwyczajny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym okresie ich znajomości stała się źródłem treści o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli.

Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, by o nic się nie martwiła (powiedział, ze z pewnością znajdą się chętni na wykorzystanie z ich krawieckich usług). Potem przyjmowała ludzi, którzy pożyczali kiedyś jej ojcu pieniądze, a w tym momencie, dowiedziawszy się o sfinalizowanej dystrybucji majątku, przychodzili odzyskać swą własność. Oprócz tego hrabina odradzała młodszej krewnej wypad do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem... A dodatkowo dowiedział się, że przecieka dach , a oprócz tego, że ani jedna osoba nie wywozi śmieci. Wokulski zgodził się na tę ofertę. Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że nigdy nie poślubiłby „gołej panny”.Perfekcyjne rozwiązanie przyszłości kuzynki wymyśliła prezesowa, która chciała zbliżyć do niej lubianego Stanisława Wokulskiego. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak i analizy ówczesnych wydarzeń. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Nie myliła się.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika. Gdy sklep został przejęty przez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca pomiędzy nowych subiektów.

[25148] [25149] [25150] [25151] [25152] [25153] [25154] [25155] [25156] [25157] [25158] [25159] [25160] [25161] [25162] [25163] [25164] [25165] [25166] [25167] [25168] [25169] [25170] [25171] [25172] [25173] [25174] [25175] [25176] [25177] [25178] [25179] [25180] [25181] [25182] [25183] [25184] [25185] [25186] [25187] [25188] [25189] [25190] [25191] [25192] [25193] [25194] [25195] [25196] [25197] [25198] [25199] [25200] [25201] [25202]