42518 oraz

Lalka dla odważnych

O dwudziestej zamykano sklep. Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Poprzez całe życie był bardzo sprawny i wyprostowany: „Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką i nosił srebrny kolczyk w uchu”. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, żeby uczyć się rzemiosła kupieckiego.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”.. W pewnym okresie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne mieszkanie, zostanie zlicytowana. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym pomysł osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie powinno się do najgorszych.”.". Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a ponadto krążących po kościele ludzi, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni.

Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. W drodze miał złudzenie, że wszyscy ze zdziwieniem mu się przyglądają i myślą, co również takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (również z mecenasem). Zubożały arystokrata wrócił do lokalu powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Wokulski zgodził się na tę ofertę. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że nigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Dlatego też zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła lokalu studentom. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław ze 100% pewnością porzuci wszystko żeby realizować się w badaniach naukowych. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka. To skłoniło go do wygłoszenia zdania na zagadnienie upadłej arystokracji, polskim społeczeństwie pozbawionym inteligencji , a dodatkowo sile żydowskiego narodu. Zaczął częściej wychodzić do aglomeracje, a nawet spotkał się z Wąsowską.

[42463] [42464] [42465] [42466] [42467] [42468] [42469] [42470] [42471] [42472] [42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517]