Lalka dla odważnych
Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w prywatne zakratowane okno. U ojca z kolei to portrety Napoleona zdobiły szare wnętrze czterech ścian: „Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie”. - No - dodał w okamgnieniu - miałem także szalone szczęście. W pewnym momencie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal mieszkalny, zostanie zlicytowana. Pan Tomasz utrzymywał już wyłącznie kontakty z familią, a córka odwiedzała wyłącznie hrabinę Karolową. Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Bydgoszczy, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w doskonałym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, by był jego sekundantem podczas pojedynku. Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził zgody. Pan Tomasz poprosił, ażeby 1szy dochód gotówki wypłacił mu z góry, a późniejszych żeby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go natomiast w tym Ci koncepcja, iż: „Stach nie jest taki głupi”.
Wydedukował sobie, że Wokulski bez wątpienia nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu kasy w złym interesie. Wokulski dał poczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty oraz dodatkowo wyrażała przyjemność, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. Była przerażona rozmiarem długów. Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z mieszkania i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak przeważnie, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Od tej pory zupełnie zmienił tryb życia(…)”. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Z w pewnych przypadkach przyzwyczaił się do tego „dziwnego” aglomeracje, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a ponadto do teatru, kawiarni, muzeów. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Parę dni w przyszłości lokaj barona oznajmił powrót pana. Wokulski z przyjemnością skorzystał z propozycji, zarezerwował nawet wagon salonowy, lecz jego szczęście popsuł dołączający do wycieczki Kazio Starski (jechał poprzez Karków do Wiednia). Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu.
[16708] [16709] [16710] [16711] [16712] [16713] [16714] [16715] [16716] [16717] [16718] [16719] [16720] [16721] [16722] [16723] [16724] [16725] [16726] [16727] [16728] [16729] [16730] [16731] [16732] [16733] [16734] [16735] [16736] [16737] [16738] [16739] [16740] [16741] [16742] [16743] [16744] [16745] [16746] [16747] [16748] [16749] [16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762]