Lalka dla odważnych
Sklepem pod nieobecność nowego właściciela zarządzał Rzecki: „Ani jednak ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik korporacji, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdym momencie mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z rodziną, a córka odwiedzała jedynie hrabinę Karolową.. Dopiero w późniejszym czasie przyszło mu na pomysł, że on nigdzie i przenigdy jej nie widział, niemniej jednak - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Gospodarz poprosił, ażeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się tylko na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. W pewnym czasie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (by wykorzystać jego genialny charakter). Na te wyrazu podniecona dama również nabrała pragnienia do zagranicznego wojażu.
Florentyna zaprosiła do stołu. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym poprzez Warszawiaków wielkim artyście. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów.Perfekcyjne rozwiązanie przyszłości kuzynki wymyśliła prezesowa, która chciała zbliżyć do niej lubianego Stanisława Wokulskiego. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak naprawdę kocha tego drugiego. Przedtem zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Zaczął w większości sytuacji wychodzić do aglomeracje, a dosłownie spotkał się z Wąsowską. Gdy sklep został przejęty poprzez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca wśród nowych subiektów.
[42461] [42462] [42463] [42464] [42465] [42466] [42467] [42468] [42469] [42470] [42471] [42472] [42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515]