Lalka dla odważnych
Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. O dwudziestej zamykano sklep. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdej sytuacji mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. W dodatku opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, pomiędzy których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Zaczął wypytywać Ignacego o szczegóły tej wizyty. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie zapewnienie, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać. Do indywidualnej dyspozycji miał nawet powóz. Motywował własną prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej firmy do handlu ze Wschodem, podczas której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w korporację. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, w tym samym momencie dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli. Była zawiedziona. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny.
Po krótkiej i rzeczowej rozmowie ustalili okoliczności: Stanisław zobowiązał się opłacać pokój i sprzęty, póki Marianna nie stanie na nogi i poprosił, by żona furmana miała na nią oko i w razie problemów, żeby jej pomogła. Wydedukował sobie, że Wokulski ze 100% pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu gotówki w złym interesie. Gość zapytał, czy ma możliwość się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. Mężczyznaten wmawiał synowi, by nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski oraz dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się również, że tożsamo jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Mężczyźniudali na przegląd lokatorów. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Była zdziwiona i zmieszana. Rozdział VII, VIII, IX Pamiętnik starego subiekta. Ta opowiedziała mu pewnego dnia o jednej ze swych wizyt u baronowej Krzeszowskiej, która pokazała małej Helence piękną lalkę należącą niegdyś do jej nieżyjącej córki. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał finansowe zdolności Żydów). Nie myliła się. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc wyłącznie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.
[18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72]