Lalka dla odważnych
Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek... Chciał zobaczyć płat nadrzecznej kuli ziemskiej zasypanej śmieciami. Patrząc na dzielnicę nędzy: Powiśle, obserwował rudery i lepianki, które zajmowali biedacy bez pracy i gotówki. Dziewczyna po chwili wahania zgodziła się i w zaciszu pokoju pana Ignacego opowiedziała nowopoznanemu mężczyźnie historię własnego życia. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Pan Tomasz poprosił, by 1-szy dochód wypłacił mu z góry, a późniejszych ażeby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na myśl rozwiązania sytuacji. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Wydedukował sobie, że Wokulski ze stuprocentową pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie.
Zaniósł jednak korespondencję. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był też dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, aby zajął się kamienicą nabytą od Łęckich. Dalski był nieprawdopodobnie zakochany w dziewczynie. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Gdy wszyscy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. W tym okresie czasu Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha kupiła dla indywidualnej córeczki lalkę po szczególnie niskiej cenie. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, ażeby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Zadłużony na trzydzieści dziewięć tysięcy rubli baron Krzeszowski powrócił do lokalu z jedną walizką, wiernym służącym Leonem i kucharzem, co spowodowało koniec procesów żony z lokatorami. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[11874] [11875] [11876] [11877] [11878] [11879] [11880] [11881] [11882] [11883] [11884] [11885] [11886] [11887] [11888] [11889] [11890] [11891] [11892] [11893] [11894] [11895] [11896] [11897] [11898] [11899] [11900] [11901] [11902] [11903] [11904] [11905] [11906] [11907] [11908] [11909] [11910] [11911] [11912] [11913] [11914] [11915] [11916] [11917] [11918] [11919] [11920] [11921] [11922] [11923] [11924] [11925] [11926] [11927] [11928]