Lalka dla odważnych
Mniej więcej trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego całe zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. W tej chwili, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Ma możliwość mieć bardzo schludną, niemniej jednak jaką?. Zrobił wówczas na niej złe złudzenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna.. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Motywował własną prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej firmy do handlu ze Wschodem, podczas której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Wokulski nie odmówił, niemniej jednak zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w korporację. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (priorytetowo wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Po opuszczeniu towarzystwa przez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Z listu wynikało co więcej, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma.
Tymczasem z nowiną o powrocie z zagranicy Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Dodatkowo hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Adresatka listu była wstrząśnięta jego treścią. Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Gdy wybrali się razem na przejażdżkę konną, w trakcie której dobitnie dawała mu do zrozumienia, że darzy go względami, a on dosadnie urwał rodzący się romans – oburzyła się, kazała mu odjechać i przysłać do siebie Starskiego, który z pewnością spełni jej zachcianki. Rozdział V Pod jednym dachem. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie poszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na zlokalizowanie pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Gdy inni ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. W tym okresie wykonał kilka dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Tak też się stało. Gdy Szuman próbował go od tego odwieść, starania doktora spełzły na niczym. Do uszu Rzeckiego dochodziły masowe plotki o miejscu pobytu Wokulskiego. Dowiedziawszy się, że jego zostały podwładny, a obecny posiadacz sklepu podejrzewa go o wynoszenie towarów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.
[37511] [37512] [37513] [37514] [37515] [37516] [37517] [37518] [37519] [37520] [37521] [37522] [37523] [37524] [37525] [37526] [37527] [37528] [37529] [37530] [37531] [37532] [37533] [37534] [37535] [37536] [37537] [37538] [37539] [37540] [37541] [37542] [37543] [37544] [37545] [37546] [37547] [37548] [37549] [37550] [37551] [37552] [37553] [37554] [37555] [37556] [37557] [37558] [37559] [37560] [37561] [37562] [37563] [37564] [37565]