Lalka dla odważnych
Wracali mniej więcej czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim..Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i pięć razy mniejszym korzyścią niż inni. nieomalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”... Zamykając się w świecie luksusu i zachcianek, nie znała prawdziwych realiów życia: „Dla niej nie istniały pory roku, wyłącznie wiekuista wiosna, pełna łagodnego światła, żywych kwiatów i woni. Dla niej nie istniała dosłownie siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”.. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber oraz donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele).. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza.
Choćby przenigdy nie powiedział wprost, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w korporację. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to bez wątpienia wkradłby się w łaski Izabeli. Na drugi dzień Rzecki z Szumanem pojechali do hrabiego – Anglika, sekundanta Krzeszowskiego, aby uzgodnić szczegóły pojedynku. O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy przez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (tożsamo prawa się przedstawiała, jeżeli już chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór też chodzili na pokazania). Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. Usiadłem zatem z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie demonstrował się najlepiej. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Od Ochockiego dowiedział się z kolei o rozejściu barona Dalskiego z żoną Eweliną, czego przyczyną był jej romans z Kazimierzem (baron dosłownie pojedynkował się, ale na szczęście żaden z nich nie zginał) oraz o próbach obalenia testamentu prezesowej poprzez Starskiego, który uciekł za granicę ścigany poprzez wierzycieli. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak i Węgiełkowi , a ponadto braciom Wysockim.
[34666] [34667] [34668] [34669] [34670] [34671] [34672] [34673] [34674] [34675] [34676] [34677] [34678] [34679] [34680] [34681] [34682] [34683] [34684] [34685] [34686] [34687] [34688] [34689] [34690] [34691] [34692] [34693] [34694] [34695] [34696] [34697] [34698] [34699] [34700] [34701] [34702] [34703] [34704] [34705] [34706] [34707] [34708] [34709] [34710] [34711] [34712] [34713] [34714] [34715] [34716] [34717] [34718] [34719] [34720]