Lalka dla odważnych
Kupcy warszawscy oraz okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod spółką J. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednak, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Nawet w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, ale jeszcze powinny były zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem.. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy sami ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a dosłownie te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata. Rozdział VII Gołąb wychodzi na spotkanie węża.. Zdał sobie sprawę, jak dużo zawdzięczał pobytowi na Syberii. Pani Meliton, w młodości nauczycielka, a na dzień obecny swatka, miała ciężkie życie. Wokulski uświadomił sobie, że widział go poprzednio w towarzystwie Izabeli. Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu.
O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Rzecki w teatrze zauważył też Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i tylko głupiec żeby ją przepuścił. Rzecki zrozumiał wówczas, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, ażeby jedynie się przypodobać Łęckiej. W trakcie rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, więc Ignacy opuścił pokój. W większości sytuacji odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Milczenie.. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, ażeby zajął się kamienicą kupioną od Łęckich. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni wszyscy ludzie. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że nigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Do kobiety docierała nierzadko koncepcja, iż to być może efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, cały czas bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[12038] [12039] [12040] [12041] [12042] [12043] [12044] [12045] [12046] [12047] [12048] [12049] [12050] [12051] [12052] [12053] [12054] [12055] [12056] [12057] [12058] [12059] [12060] [12061] [12062] [12063] [12064] [12065] [12066] [12067] [12068] [12069] [12070] [12071] [12072] [12073] [12074] [12075] [12076] [12077] [12078] [12079] [12080] [12081] [12082] [12083] [12084] [12085] [12086] [12087] [12088] [12089] [12090] [12091] [12092]