43965 ogromnej

Lalka dla odważnych

Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). Stary Mincel był fanatykiem pracy: wręcz w niedzielę przesiadywał w sklepie. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak dużo zaoszczędził.. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a ogół uzupełniały różne ciekawe drobiazgi. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary.. Gospodarz poprosił, ażeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Wyznała, że jej smutno, gdy po przedstawieniach zamiast bukietów kwiatów, tragik nagradzany jest wyłącznie skromnymi brawami. W drodze miał wrażenie, że ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i analizują, co też takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Mężczyźni uzgodnili ostatnie okoliczności kredyty i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Poprosił również, by przyjaciel zbierał od ludzi komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, aby płacili w terminie. Subiekt odwiózł zmienionego towarzysza na dworzec.

Zastali tam także pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież ażeby, jeżeli już nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. W piwnicy zrobiło się pusto. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. W czasie pobytu w Paryżu nieustająco towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. żeby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie kredyty i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Nękany poprzez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Dlatego także zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Jednakże znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Aby wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, podstawowy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze indywidualnych sklepów. Zadłużony na trzydzieści dziewięć tysięcy rubli baron Krzeszowski powrócił do lokalu mieszkalnego z jedną walizką, wiernym służącym Leonem i kucharzem, co spowodowało koniec procesów żony z lokatorami. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Bohater przypominał sobie, w jaki metodę dostał się ze Skierniewic do Warszawy. Mimo tak niekorzystnego obrotu wydarzeń, Rzecki nie przestawał wierzyć w politykę i niespodziewany powrót Stacha.

[43910] [43911] [43912] [43913] [43914] [43915] [43916] [43917] [43918] [43919] [43920] [43921] [43922] [43923] [43924] [43925] [43926] [43927] [43928] [43929] [43930] [43931] [43932] [43933] [43934] [43935] [43936] [43937] [43938] [43939] [43940] [43941] [43942] [43943] [43944] [43945] [43946] [43947] [43948] [43949] [43950] [43951] [43952] [43953] [43954] [43955] [43956] [43957] [43958] [43959] [43960] [43961] [43962] [43963] [43964]