Lalka dla odważnych
. Coraz w wielu wypadkach spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań.”. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Patrząc na dzielnicę nędzy: Powiśle, obserwował rudery i lepianki, które zajmowali biedacy bez pracy i kasy. Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. Wokulski zaproponował jej przeróbkę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. Łęcka zapytała o szczegóły spółki, do której wszedł jej ojciec.
Izabela dowiedziała się nowych informacji o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, niemniej jednak miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz na nieduży kapitał pana Tomasza. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1szy raz spotkał się z przyjacielem. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Pewnego dnia Staś zupełnie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Mężczyźniudali na przegląd lokatorów. Mamunia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Dalski był niewyobrażalnie zakochany w dziewczynie. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się przez okno. Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego propozycję pomimo uszu i obwieścił planowany wyjazd w interesach do Moskwy. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.
[30150] [30151] [30152] [30153] [30154] [30155] [30156] [30157] [30158] [30159] [30160] [30161] [30162] [30163] [30164] [30165] [30166] [30167] [30168] [30169] [30170] [30171] [30172] [30173] [30174] [30175] [30176] [30177] [30178] [30179] [30180] [30181] [30182] [30183] [30184] [30185] [30186] [30187] [30188] [30189] [30190] [30191] [30192] [30193] [30194] [30195] [30196] [30197] [30198] [30199] [30200] [30201] [30202] [30203] [30204]