Lalka dla odważnych
. głupstwo polityka.. Choć był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz poprzez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Ma możliwość myślała o Apollinie?. Gdy już nalazł się w kaplicy, podszedł do panny Łęckiej i hrabiny Karolowej, kwestujących na rzecz ochronki sierot, i złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota. Cały czas jednakże myślami był na Starym Mieście i Podwalu. Jej czas wypełniało organizowanie w swym domu schadzek dla zakochanych. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc równocześnie, by na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził brytyjski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli.
Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził zgody. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka woli bliżej poznać nowego znajomego. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Tymczasem z nowiną o powrocie z poza granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Mamusia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym oddziaływaniu miłości. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Aby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze często przesiadywał u pięknej Heleny. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „może tak, może nie”. Choćby Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednak na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednak nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.
[14915] [14916] [14917] [14918] [14919] [14920] [14921] [14922] [14923] [14924] [14925] [14926] [14927] [14928] [14929] [14930] [14931] [14932] [14933] [14934] [14935] [14936] [14937] [14938] [14939] [14940] [14941] [14942] [14943] [14944] [14945] [14946] [14947] [14948] [14949] [14950] [14951] [14952] [14953] [14954] [14955] [14956] [14957] [14958] [14959] [14960] [14961] [14962] [14963] [14964] [14965] [14966] [14967] [14968] [14969]