Lalka dla odważnych
Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Do lokalu mieszkalnego rodziny Rzeckich przychodziło w większości przypadków dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy ludzie (nawet pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”.. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a całość uzupełniały różne ciekawe drobiazgi. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go dużo lepiej: „- Nic znasz tych ludzi [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował posiadacz i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich. Patrząc na dzielnicę nędzy: Powiśle, obserwował rudery i lepianki, które zajmowali biedacy bez pracy i kasy. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Odtąd niewiele pamiętał o sklepie i o indywidualnych książkach, lecz bez ustanku szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach albo na odczytach. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu.
Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził angielski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Bardzo zbliżył się do jej ojca, kobiety i mężczyźni na mniej więcej go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Przed kilku laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może w tej chwili też… Teraz przyjechał do Warszawy na występy i choć obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer.. Pewnego dnia pośród interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Zaczęła czynić mu pewne nadzieje. Wkrótce potem Stanisław również opuścił Zasławek. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła mieszkania studentom. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że inni ludzie śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. W trakcie wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on pierwszy ja „zbałamucił”). Gdy sklep został przejęty poprzez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca wśród nowych subiektów. Julian prócz tego nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Tobie nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.
[13944] [13945] [13946] [13947] [13948] [13949] [13950] [13951] [13952] [13953] [13954] [13955] [13956] [13957] [13958] [13959] [13960] [13961] [13962] [13963] [13964] [13965] [13966] [13967] [13968] [13969] [13970] [13971] [13972] [13973] [13974] [13975] [13976] [13977] [13978] [13979] [13980] [13981] [13982] [13983] [13984] [13985] [13986] [13987] [13988] [13989] [13990] [13991] [13992] [13993] [13994] [13995] [13996] [13997] [13998]