Lalka dla odważnych
Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas wielokrotnie zmieniał właścicieli. Dosłownie w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, niemniej jednak jeszcze powinny zostały zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. niemal co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”.. Oni umieją łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, wręcz – cierpliwie czekać.. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o poradę w wyborze rękawiczek.. Nie patrzyła na scenę, która w chwili obecnej skupiała uwagę wszystkich, ale gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Panie identycznie jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (cały czas wytyka mu się jego pochodzenie).
Wyczyny Stanisława systematycznie ją zaskakiwały. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Gość zapytał, czy ma możliwość się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-wszy raz spotkał się z przyjacielem. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni Ci. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Ewidentne poruszenie wywołało w niej jednakże zainteresowanie Stanisławem ze strony Wąsowskiej: „Nie był to już jakiś tam kupiec galanteryjny, niemniej jednak człowiek, który wracał z Paryża, miał ogromny majątek i stosunki, którym zachwycał się baron, którego kokietowała Wąsowska”. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Ta opowiedziała mu pewnego dnia o jednej ze swych wizyt u baronowej Krzeszowskiej, która pokazała małej Helence schludną lalkę należącą niegdyś do jej nieżyjącej córki. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. W końcu postanowił zrealizować indywidualne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło natomiast do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Nie zainteresował go wręcz fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników.
[10975] [10976] [10977] [10978] [10979] [10980] [10981] [10982] [10983] [10984] [10985] [10986] [10987] [10988] [10989] [10990] [10991] [10992] [10993] [10994] [10995] [10996] [10997] [10998] [10999] [11000] [11001] [11002] [11003] [11004] [11005] [11006] [11007] [11008] [11009] [11010] [11011] [11012] [11013] [11014] [11015] [11016] [11017] [11018] [11019] [11020] [11021] [11022] [11023] [11024] [11025] [11026] [11027] [11028] [11029]