Lalka dla odważnych
W właściwie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z swoich funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Radca zaczął opowiadać o osobistej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Kolejnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością.". Zrobiła na nim szczególne złudzenie. Odtąd niewiele pamiętał o sklepie i o osobistych książkach, lecz cały czas szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Czuł tylko, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie wiele pytań odnośnie niebanalnego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne mieszkanie, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Bardzo zbliżył się do jej ojca, wszyscy ludzie na około go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy odrobinę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał łatwe plotki w anonimie. Podczas rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, więc Ignacy opuścił pokój. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu przez komorników należnych im kwot pozostało mu jedynie trzydzieści tysięcy. Przy pożegnaniu Izabela spytała Stanisława, czy będzie jutro przy pożegnaniu Rossiego.
Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a później pracowali w Szczecinie). Wokulski był wtedy młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. - Ja - odpowiedział jakiś prawie obcy mi głos. Pięć lat po ślubie, aby się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. Mężczyźniudali na przegląd lokatorów. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Wrocławiu o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uważały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Rozdział XI W jaki sposób zaczynają się otwierać oczy. Podczas koncertu Molinariego Wokulski odkrył niczym nieuzasadnioną fascynację Izabeli kiepskim artystą (nie odstępował go na krok). Po powrocie do lokalu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Od Ochockiego dowiedział się z kolei o rozejściu barona Dalskiego z żoną Eweliną, czego przyczyną był jej romans z Kazimierzem (baron wręcz pojedynkował się, ale na szczęście żaden z nich nie zginał) , a oprócz tego o próbach obalenia testamentu prezesowej przez Starskiego, który uciekł za granicę ścigany przez wierzycieli. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a później przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.
[46255] [46256] [46257] [46258] [46259] [46260] [46261] [46262] [46263] [46264] [46265] [46266] [46267] [46268] [46269] [46270] [46271] [46272] [46273] [46274] [46275] [46276] [46277] [46278] [46279] [46280] [46281] [46282] [46283] [46284] [46285] [46286] [46287] [46288] [46289] [46290] [46291] [46292] [46293] [46294] [46295] [46296] [46297] [46298] [46299] [46300] [46301] [46302] [46303] [46304] [46305] [46306] [46307] [46308] [46309]