4004 obiecał

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Ludzie zastanawiali się nad: „pokojem san-stefańskim, wyborem nowego papieża lub szansami europejskiej wojny”. W każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z indywidualnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na zagadnienie polityki jak o przyszłości sklepu. Gdzież prawda?. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały obrazki świętych. Do lokalu rodziny Rzeckich przychodziło najczęściej dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli Ci (nawet pan Domański ciut lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Stary Mincel był fanatykiem pracy: dosłownie w niedzielę przesiadywał w sklepie.”. Sądzę, że aktualnie wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego. Mimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej.

W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. W tym samym czasie Izabela wróciła do mieszkania bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to można Wokulski, „zwykły kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Tymczasem z nowiną o powrocie z poza granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Przenigdy prawdopodobnie nie zapomnę gromady tych, po największej części młodych twarzy, które ukazywały się na tle czarnych ścian piwnicy, wyglądały spoza okutych beczek lub rozpływały się w ciemności. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, żeby kto z teraźniejszych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to Ci umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. W piwnicy zrobiło się pusto... Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni inni ludzie. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Wyjechali na grzybobranie. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a w późniejszym czasie przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.

[3949] [3950] [3951] [3952] [3953] [3954] [3955] [3956] [3957] [3958] [3959] [3960] [3961] [3962] [3963] [3964] [3965] [3966] [3967] [3968] [3969] [3970] [3971] [3972] [3973] [3974] [3975] [3976] [3977] [3978] [3979] [3980] [3981] [3982] [3983] [3984] [3985] [3986] [3987] [3988] [3989] [3990] [3991] [3992] [3993] [3994] [3995] [3996] [3997] [3998] [3999] [4000] [4001] [4002] [4003]