Lalka dla odważnych
Około trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego całe zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Kobiety i mężczyźni zgodzili się na tę ofertę, uradzając przy tym, iż ciotka poślubi pana Raczka. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, wręcz powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Przeglądając księgę dłużników właściciel sklepu wyczytał, iż choćby wspominany Tomasz Łęcki posiada dług wynoszący sto czterdzieści tysięcy rubli, to w ostatnim czasie jego córka Izabela powiększył go zakupem portmonetki. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Wokulski zaproponował jej przekształcenie „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Subiekt wspominał czasy powstania na Węgrzech w latach 1846-1847, gdy podejmował bodaj bardzo istotne decyzje w swoim życiu. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał zobaczyć swoją klacz. W pewnym okresie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża.
O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt).. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie pokazywał się najlepiej. Chciał zakupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Opowiedziała wręcz o tym, jak kiedyś kochała się w jego stryju. Przez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, pełne towarzystwo pojechało na wycieczkę. Jednakże znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na lokalizacja pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Coraz w ogromnej liczbie przypadków także słyszała, jak niektóre damy „z towarzystwa” zachwalały bohatera jako dobrą partię na męża (twierdził tak wręcz sam książę). Od czasu do czasu zastanawiał się jednakże nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. Co ciekawe, dopiero wówczas wydał się Izabeli godny zainteresowania. Niewierzący w takie zakończenie, przekonany o pobycie przyjaciela w pracowni Geista, stary subiekt postanowił otworzyć sklep będący konkurencją dla Szlangbauma.
[8635] [8636] [8637] [8638] [8639] [8640] [8641] [8642] [8643] [8644] [8645] [8646] [8647] [8648] [8649] [8650] [8651] [8652] [8653] [8654] [8655] [8656] [8657] [8658] [8659] [8660] [8661] [8662] [8663] [8664] [8665] [8666] [8667] [8668] [8669] [8670] [8671] [8672] [8673] [8674] [8675] [8676] [8677] [8678] [8679] [8680] [8681] [8682] [8683] [8684] [8685] [8686] [8687] [8688] [8689]