29280 obecnych

Lalka dla odważnych

Wokulski przez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały liczne problemy. Dosłownie w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, ale jeszcze powinny zostały zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Coraz w bardzo wielu przypadkach spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Chciałem teraz wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wówczas wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, dosłownie powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Gardziła nim, mimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go nie gorzej: „- Nic znasz tych osób [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy. Oni dla swoich celów umieją poruszyć wszelkie siły ziemskie, jakich my nawet nie znamy. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że preferuje ją tym nabyć... Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (stale wytyka mu się jego pochodzenie).

Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy oraz arystokraci. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał spostrzec swoją klacz. Wokulski za tę zniewagę oraz za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Łęcki był bardzo zdenerwowany. Mężczyźni uzgodnili ostatnie uwarunkowania pożyczki i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Milczenie. Poprzednio zapytał pana Klejna, wynajmującego tam mieszkanie, o drogę. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni Ci. Rozdział V Pod jednym dachem. Podczas drogi baron jak w każdej chwili był zauroczony narzeczoną, Starski znowu miał względy u pani Wąsowskiej, a Ochocki powoził zaprzęgiem i wciąż umizgiwał się do Izabeli. Rozdział X Damy i kobiety. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który sprawił ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Dowiedziawszy się, że jego były podwładny, a obecny właściciel sklepu podejrzewa go o wynoszenie produktów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.

[29225] [29226] [29227] [29228] [29229] [29230] [29231] [29232] [29233] [29234] [29235] [29236] [29237] [29238] [29239] [29240] [29241] [29242] [29243] [29244] [29245] [29246] [29247] [29248] [29249] [29250] [29251] [29252] [29253] [29254] [29255] [29256] [29257] [29258] [29259] [29260] [29261] [29262] [29263] [29264] [29265] [29266] [29267] [29268] [29269] [29270] [29271] [29272] [29273] [29274] [29275] [29276] [29277] [29278] [29279]