152 obecny

Lalka dla odważnych

Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie zamysł dnia.. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały ilustracje świętych. Przez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję wszyscy więc, o ile zgodzisz się, trzy tysiące rubli pożyczki na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci wręcz bez zwracania pożyczki” oraz informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Oni dla osobistych celów umieją poruszyć wszystkie siły ziemskie, jakich my dosłownie nie znamy.”. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. W dalszej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy.

Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do mieszkania Rzeckiego. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w domu list od pani Meliton. Nie zaprzeczył, mówiąc także, że usuwa jej wszelkie przeszkody spod nóg. Poprosił również, żeby przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, by płacili w terminie. Minclowa także chodziła nie dobra. W efekcie ani jedna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”.. Rządca wprowadził go do jeszcze jednego lokalu mieszkalnego, w którym wraz z uroczą córką i matką żyła pani Helena Stawska. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu jedynie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Jednak znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał majątkowe zdolności Żydów). Poza tym około dwunastu tysięcy rubli przeznaczył na gratyfikacje dla inkasentów, woźnych, parobków i furmanów, a Węgiełkowi wyprawił huczne wesele, dał kilkaset rubli w prezencie i trzymał do chrztu urodzoną w tym okresie czasu córeczkę furmana Wysokiego (ponieważ dano jej imię Izabela, złożył dla dziewczynki pięćset rubli jako posag). Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że chce „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz dodatkowo Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Bohater przypominał sobie, w jaki sposób dostał się ze Skierniewic do Warszawy.

[97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151]