Lalka dla odważnych
Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wówczas nieco ponad dwadzieścia lat. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn.. Pan Domański proponował zabranie chłopca do własnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Gruba gra?. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za ofertę w sprawie sreber , a oprócz tego donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Łęcka uświadomiła sobie, iż zawsze wzbudzali w niej odrazę Ci żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery. Chciał zobaczyć płat nadrzecznej świata zasypanej śmieciami.. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Rozdział XI Stare marzenia i nowe znajomości. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Około południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę.
Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie osób. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie woli być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. W drodze miał wrażenie, że inni ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i myślą, co również takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Nigdy chyba nie zapomnę gromady tych, po największej części młodych twarzy, które ukazywały się na tle czarnych ścian piwnicy, wyglądały spoza okutych beczek albo rozpływały się w ciemności. - Ja - odpowiedział jakiś prawie obcy mi głos. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie demonstrował się najlepiej. Wokulski pojechał do Paryża. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a aktualnie razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku aglomeracje. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. żeby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął wręcz udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. Gdy sklep został przejęty poprzez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca w gronie nowych subiektów.
[2104] [2105] [2106] [2107] [2108] [2109] [2110] [2111] [2112] [2113] [2114] [2115] [2116] [2117] [2118] [2119] [2120] [2121] [2122] [2123] [2124] [2125] [2126] [2127] [2128] [2129] [2130] [2131] [2132] [2133] [2134] [2135] [2136] [2137] [2138] [2139] [2140] [2141] [2142] [2143] [2144] [2145] [2146] [2147] [2148] [2149] [2150] [2151] [2152] [2153] [2154] [2155] [2156] [2157] [2158]