Lalka dla odważnych
. Sprzedał kalosze kontrahentowi, choć ten za bardzo ich nie potrzebował. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał teraz oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Franca przeważnie sprowadzano do sklepu (…)”. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. nieomalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z państwie nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry nadziei. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, wszyscy przestali ich zapraszać, a nawet odwiedzać. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Rozdział VI W jaki sposób nowi inni ludzie pojawiają się nad starymi horyzontami. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie gwarancję, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać. Łęcka uświadomiła sobie, iż w każdej chwili wzbudzali w niej odrazę Ci żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery.
Czuł jedynie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to na pewno wkradłby się w łaski Izabeli. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była cały czas przebijana poprzez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Gość zapytał, czy może się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. Zgodny chór jednak osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należy nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego posiadacza. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski oraz dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się też, że podobnie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał inwestycyjne zdolności Żydów). W trakcie koncertu Molinariego Wokulski odkrył niczym nieuzasadnioną fascynację Izabeli kiepskim artystą (nie odstępował go na krok). Rozmowa z nią była kolejnym bodźcem wyrywającym go z otępienia. W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, by ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a w późniejszym czasie przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.
[13921] [13922] [13923] [13924] [13925] [13926] [13927] [13928] [13929] [13930] [13931] [13932] [13933] [13934] [13935] [13936] [13937] [13938] [13939] [13940] [13941] [13942] [13943] [13944] [13945] [13946] [13947] [13948] [13949] [13950] [13951] [13952] [13953] [13954] [13955] [13956] [13957] [13958] [13959] [13960] [13961] [13962] [13963] [13964] [13965] [13966] [13967] [13968] [13969] [13970] [13971] [13972] [13973] [13974] [13975]