Lalka dla odważnych
Radca zaczął opowiadać o osobistej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Wracali około czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Wręcz w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, ale jeszcze powinny zostały zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Przez pełne życie był bardzo sprawny i wyprostowany: „Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką i nosił srebrny kolczyk w uchu”. Rano w wielu przypadkach klientami byli służący albo biedacy." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było paru senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte później wydarzeniami politycznymi i podróżami.. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o poradę w wyborze rękawiczek.. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy.
Wokulski zaproponował jej przemianę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i by nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W tym samym czasie Izabela wróciła do mieszkania bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to Wokulski, „prosty kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Wrócił do lokalu mieszkalnego, w którym zastał czekającego Maruszewicza. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, ażeby nie stało się zadość zakładowi damy. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał. Łęcki był bardzo zdenerwowany. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Poprosił też, by przyjaciel zbierał od ludzi komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, aby płacili w terminie. - Więc ani jedna osoba?. Odnawiał dla niej swój lokal, skupywał zagraniczne meble, a wręcz sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas nadzieja na konie. Gdy wybrali się razem na przejażdżkę konną, podczas której niedwuznacznie dawała mu do zrozumienia, że darzy go względami, a on dosadnie urwał rodzący się romans – oburzyła się, kazała mu odjechać i przysłać do siebie Starskiego, który z pewnością spełni jej zachcianki. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał ostatnimi czasy.
[45796] [45797] [45798] [45799] [45800] [45801] [45802] [45803] [45804] [45805] [45806] [45807] [45808] [45809] [45810] [45811] [45812] [45813] [45814] [45815] [45816] [45817] [45818] [45819] [45820] [45821] [45822] [45823] [45824] [45825] [45826] [45827] [45828] [45829] [45830] [45831] [45832] [45833] [45834] [45835] [45836] [45837] [45838] [45839] [45840] [45841] [45842] [45843] [45844] [45845] [45846] [45847] [45848] [45849] [45850]