54452 niemniej

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po na dzień dzisiejszy dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Sklepem pod nieobecność nowego właściciela zarządzał Rzecki: „Ani natomiast ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”.. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany przez nikogo, wyć z bólu jak pies. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Gdyby nasze obowiązki były do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki.. Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. Pan Ignacy otrzymał od Stacha lokal przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone poprzez lata poprzez subiekta bibeloty powiązane z francuskim rodem cesarskim. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens osobistej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad , a ponadto jak posiada się zachować i w co ubrać. Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu.

Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, by o nic się nie martwiła (powiedział, ze oczywiście znajdą się chętni na wykorzystanie z ich krawieckich usług). Po powrocie do domu Wokulski zlecił Obermanowi zakupienie na jutrzejsze zaprezentowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Stanisław jednak wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne słowa subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Machalski powiedział wówczas Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Tak także uczynił. Wokulski pojechał do Paryża. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Poprzez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. A przy tym około dwunastu tysięcy rubli przeznaczył na gratyfikacje dla inkasentów, woźnych, parobków i furmanów, a Węgiełkowi wyprawił huczne wesele, dał kilkaset rubli w prezencie i trzymał do chrztu urodzoną w tym okresie czasu córeczkę furmana Wysokiego (ponieważ dano jej imię Izabela, złożył dla dziewczynki pięćset rubli jako posag). By nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął dosłownie udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w całkowitym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku.

[54397] [54398] [54399] [54400] [54401] [54402] [54403] [54404] [54405] [54406] [54407] [54408] [54409] [54410] [54411] [54412] [54413] [54414] [54415] [54416] [54417] [54418] [54419] [54420] [54421] [54422] [54423] [54424] [54425] [54426] [54427] [54428] [54429] [54430] [54431] [54432] [54433] [54434] [54435] [54436] [54437] [54438] [54439] [54440] [54441] [54442] [54443] [54444] [54445] [54446] [54447] [54448] [54449] [54450] [54451]