54089 niej

Lalka dla odważnych

Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu.. Siadał wtedy w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Do lokalu rodziny Rzeckich przychodziło w wielu sytuacjach dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy (wręcz pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. Około 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. Kobiety i mężczyźni zgodzili się na tę propozycję, uradzając a dodatkowo, iż ciotka poślubi pana Raczka. Gruba gra?. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. W pewnym momencie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal mieszkalny, zostanie zlicytowana. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach inwestycyjnych).

Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla spółki, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak zwykle, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, zatem poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnorakich wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Po tym zapewnieniu goście dłużnika wyszli. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. 5 lat po ślubie, aby się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak nieprosto jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Rozdział II Widziadło. Pobyt upływał na rozmowach, przejażdżkach i spacerach. Z kolei główny bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. żeby podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego poprzez Szlangbauma. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi).

[54034] [54035] [54036] [54037] [54038] [54039] [54040] [54041] [54042] [54043] [54044] [54045] [54046] [54047] [54048] [54049] [54050] [54051] [54052] [54053] [54054] [54055] [54056] [54057] [54058] [54059] [54060] [54061] [54062] [54063] [54064] [54065] [54066] [54067] [54068] [54069] [54070] [54071] [54072] [54073] [54074] [54075] [54076] [54077] [54078] [54079] [54080] [54081] [54082] [54083] [54084] [54085] [54086] [54087] [54088]