23516 niedzielę

Lalka dla odważnych

O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy. Coraz często spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Również ją musieli całować w rękę. Nie zapomniał również o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Pan Tomasz utrzymywał już wyłącznie kontakty z rodziną, a córka odwiedzała wyłącznie hrabinę Karolową. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary.. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował właściciel i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich.. Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, żeby ją później ujrzeć: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Podczas wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, zaraz dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz.

W pewnym okresie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą aktualnie odstąpić od planowanej korporacji. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Rozważała, ze gdyby posiadał znakomita ziemskie, a nie był parweniuszem, wówczas ma możliwość i miałby u niej szanse. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1-szy raz zaspał (po zademonstrowaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Zaniósł natomiast korespondencję. Wokulski dał przeczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty oraz dodatkowo wyrażała radość, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. Subiekt odwiózł zmienionego towarzysza na dworzec. Milczenie.. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i posiada na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. Tak także uczynił. Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. W tym okresie czasu wykonał kilka dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.

[23461] [23462] [23463] [23464] [23465] [23466] [23467] [23468] [23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481] [23482] [23483] [23484] [23485] [23486] [23487] [23488] [23489] [23490] [23491] [23492] [23493] [23494] [23495] [23496] [23497] [23498] [23499] [23500] [23501] [23502] [23503] [23504] [23505] [23506] [23507] [23508] [23509] [23510] [23511] [23512] [23513] [23514] [23515]