Lalka dla odważnych
Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas wielokrotnie zmieniał właścicieli. Ponadto można było dostrzec stojące w kącie pudło z gitarą, kanapę, blaszaną miednicę pod piecem oraz dodatkowo starą szafę. Musieli wrócić przed piętnastą. Z mieszkania wychodził rzadko. Pan Domański proponował zabranie chłopca do indywidualnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, niemalże wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich potrzeb”. Dopiero po śniadaniu w sklepie robił się ruch. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było paru senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte później wydarzeniami politycznymi i podróżami. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. To straszni kobiety i mężczyźni." Zapłać temu panu!. Rozdział VIII Medytacje Aby ochłonąć i zastanowić się nad Tobie, Wokulski wyszedł na spacer. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza.
W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, nieustannie bił się z dręczącymi go myślami. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Gospodarz poprosił, by gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się jedynie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie osób. Bez ustanku nie opuszczały go myśli, iż powinien sobie zasłużyć na pannę Izabelę. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz w tym samym momencie zawiązała się między nimi w dyskusja. Rano w sklepie pan Ignacy, który pierwszy raz zaspał (po pokazaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (także z mecenasem). Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Z powodu tych chorych myśli coraz w dużej liczbie przypadków smutki topił w alkoholu. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Poprosił Wokulskiego o zgodę, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając jednocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, aby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Julian przy tym nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Tobie nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.
[77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131]