Lalka dla odważnych
W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z swoich funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy.. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę.." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, inni ludzie przestali ich zapraszać, a dosłownie odwiedzać. Zrobił wtedy na niej złe złudzenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie.." - pytał się w duchu, nie mogąc od niej oczu oderwać. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał. Florentyna zaprosiła do stołu. Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma.
Rano w sklepie pan Ignacy, który 1-szy raz zaspał (po przedstawieniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego). Potem przyjmowała ludzi, którzy pożyczali kiedyś jej ojcu pieniądze, a właśnie, dowiedziawszy się o sfinalizowanej dystrybucji majątku, przychodzili odzyskać swą własność. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w późniejszym czasie pracowali w Olsztynie). Przez zaborczość i zazdrość posunęła się nawet do śledzenia, choć Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na właściwie każde jej skinienie. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do domu rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Z powodu tych chorych koncepcji coraz w wielu przypadkach smutki topił w alkoholu. Zaczęła czynić mu niewątpliwe nadzieje. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku ośrodki miejskie. Plany Rzeckiego natomiast się nie spełniły: przypadkiem ujrzał Stacha spacerującego pod oknami pałacu księcia, tęsknie spoglądającego w jego okna. Rozdział X Damy i kobiety. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Bohater jednakże nadal idealizował swą wybrankę, pomimo iż nadal nie otrzymał dokładnie sprecyzowanej odpowiedzi o jej zamiarach. Przybyli do jego lokalu mieszkalnego na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.
[41421] [41422] [41423] [41424] [41425] [41426] [41427] [41428] [41429] [41430] [41431] [41432] [41433] [41434] [41435] [41436] [41437] [41438] [41439] [41440] [41441] [41442] [41443] [41444] [41445] [41446] [41447] [41448] [41449] [41450] [41451] [41452] [41453] [41454] [41455] [41456] [41457] [41458] [41459] [41460] [41461] [41462] [41463] [41464] [41465] [41466] [41467] [41468] [41469] [41470] [41471] [41472] [41473] [41474] [41475]