Lalka dla odważnych
Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten natomiast, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Rzecki wspomina, iż sam także został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Stary Mincel był fanatykiem pracy: nawet w niedzielę przesiadywał w sklepie. Podkreślił, iż wszystko robił uczciwie i że jego pieniądze nie są naznaczone oszustwem: „- Nie bój się - ciągnął Wokulski..”. W następnej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Co ja w tej chwili będę robił? czym będę żył?. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do mieszkania Rzeckiego. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Gościem był też doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania.
Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w firmę. Wokulski jednak, mimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego ośrodki miejskie na wystawę - odmówił. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu tylko trzydzieści tysięcy. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, przy tym podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Młodzieniec coraz w późniejszym czasie wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choćby biedak chował się przed nią na całe dnie. W piwnicy zrobiło się pusto. Przez zaborczość i zazdrość posunęła się wręcz do śledzenia, choćby Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na właściwie każde jej skinienie. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1-wszy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Do kobiety docierała czasami koncepcja, iż to być może efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Nie krył swojego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. Bohater przypominał sobie, w jaki sposób dostał się ze Skierniewic do Warszawy. W trakcie wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on pierwszy ja „zbałamucił”).
[38935] [38936] [38937] [38938] [38939] [38940] [38941] [38942] [38943] [38944] [38945] [38946] [38947] [38948] [38949] [38950] [38951] [38952] [38953] [38954] [38955] [38956] [38957] [38958] [38959] [38960] [38961] [38962] [38963] [38964] [38965] [38966] [38967] [38968] [38969] [38970] [38971] [38972] [38973] [38974] [38975] [38976] [38977] [38978] [38979] [38980] [38981] [38982] [38983] [38984] [38985] [38986] [38987] [38988] [38989]