Lalka dla odważnych
Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Do domu rodziny Rzeckich przychodziło przeważnie dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli ludzie (dosłownie pan Domański ciut lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni.. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany poprzez nikogo, wyć z bólu jak pies. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję ci zatem, jeżeli zgodzisz się, trzy tysiące rubli pożyczki na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Poprzez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie prawie że że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Wokulski nie odmówił, ale zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w domu list od pani Meliton. Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły.
Wyczyny Stanisława stale ją zaskakiwały. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Prócz tego hrabina odradzała młodszej krewnej wypad do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Natychmiast udała się do ojca, też zdziwionego tą informacją, i momentalnie oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1szy raz zobaczyć zakup przyjaciela. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych przez estetyczną Stawską. W tym okresie czasu wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że przenigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Ewidentne poruszenie wywołało w niej jednak zainteresowanie Stanisławem ze strony Wąsowskiej: „Nie był to już jakiś tam kupiec galanteryjny, niemniej jednak człowiek, który wracał z Paryża, miał ogromny majątek i stosunki, którym zachwycał się baron, którego kokietowała Wąsowska”. Poprzez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Udało mu się nawet nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, żeby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Tak także się stało. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że chce „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). W końcu postanowił zrealizować osobiste długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednak do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku.
[32781] [32782] [32783] [32784] [32785] [32786] [32787] [32788] [32789] [32790] [32791] [32792] [32793] [32794] [32795] [32796] [32797] [32798] [32799] [32800] [32801] [32802] [32803] [32804] [32805] [32806] [32807] [32808] [32809] [32810] [32811] [32812] [32813] [32814] [32815] [32816] [32817] [32818] [32819] [32820] [32821] [32822] [32823] [32824] [32825] [32826] [32827] [32828] [32829] [32830] [32831] [32832] [32833] [32834] [32835]